Jest to populacja niedawno odkrytych nerwów, zwanych aferenty c-dotykowe, które przetwarzają emocjonalne znaczenie dotyku. Te aferenty c-dotykowe wyewoluowały, aby być „nerwami przytulającymi” i są zazwyczaj aktywowane przez bardzo specyficzny rodzaj stymulacji: delikatny dotyk o temperaturze skóry, typowy dla przytulenia lub Nie jest to dusza towarzystwa. Jest raczej cicha, a przy tym dość pesymistyczna. Uważa się, że jest to typ lękliwy, słaby i niezrównoważony. Kolejnym typem temperamentu jest temperament flegmatyczny. Takie osoby również są spokojne i introwertyczne, jednak w porównaniu do melancholika są stabilne i zrównoważone. Rodzaje tekstów – Znaczenia. Teksty to dokumenty pisane, które pozwalają nam na zapisywanie wszelkiego rodzaju informacji. Jednak dla prawidłowej interpretacji ich treści trzeba mieć jasność, że każdy tekst odpowiada innemu typowi, co oznacza, że będzie miał specyficzne cele i cechy strukturalne. Mimo to należy zrozumieć, że Spis treści. 1 Na temat symboli słowiańskich i ich znaczenia zachowało się bardzo niewiele źródeł. Większość informacji jakie posiadamy na ich temat, to próby interpretacji i rekonstrukcji przeprowadzone w oparciu o badania archeologiczne oraz porównań w stosunku do innych symboli pochodzących z innych wierzeń, a których znaczenie zostało lepiej udokumentowane. Przytulania i dotyku potrzebujemy od małego. Dzieci, które są ich zupełnie pozbawione w pierwszych 3 latach życia, mają małe szanse, by kiedykolwiek to nadrobić – doznają deficytów mózgu w obszarach kontrolujących emocje, zdolności językowe czy wyobraźnię. Brak przytulania w dzieciństwie rzutuje więc na całe dorosłe życie. W latach 60. Harry Harlow przeprowadził pewien eksperyment. Dziś może się on wydawać okrutny i na pewno jest poza współczesnymi standardami etyki badań psychologicznych ale na pewno wiele mówi o przywiązaniu, budowaniu bliskości, a w szerszym sensie o naturze miłości i był jednym z pierwszych badań zajmujących się tą tematyką. Czasem przytulenie jest tak naprawdę wszystkim, czego Ci potrzeba do uzdrowienia swojej duszy. Jest to doskonały sposób na wyrażenie uczuć, zrozumienia, miłości i akceptacji. Mówi ono drugiej osobie, że “wszystko jest w porządku” i “Jestem tutaj z Tobą”, czyli przekazuje dwa sygnały, których każdy z nas czasami potrzebuje o2e5NI. Kto nie lubi się przytulać? Chyba nie ma takich osób, robimy to i nie zdajemy sobie sprawy, jak ważne dla człowieka jest przytulanie i co naprawdę znaczy. Przytulamy naszych bliskich – dzieci, rodziców czy partnerów oraz przyjaciół. To ujawnia wiele, co czujesz do tej osoby. Nie zwracamy na to należytej uwagi, a uścisk, przytulenie najbliższej osoby jest bardzo ważne. Zatem przekonaj się, co oznacza sposób, w jaki przytula cię twój partner lub jak ty przytulasz innych. 1. Przytulanie od tyłuKiedy stoisz i coś robisz, a twój partner przytula się do twoich pleców to bardzo dobry znak! Oznacza to pełną miłość i pożądanie. 2. Obejmowanie w pasieObejmowanie ramionami oznacza, że wykazuje się chęć ochrony. Druga osoba chce pokazać, że może zapewnić ci bezpieczeństwo i miłość w tym samym czasie. 3. Korzystanie z kieszeni partneraPokazuje to zrelaksowanie i luz bycia z inną osobą. Partnerzy są wobec siebie szczerzy i zadowoleni, że są z drugą osobą. Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać : Zdrowie, szczęście i rozwój dziecka jest tylko w Twoich rękach! Sprawdź to! Przytulanie dzieci spotyka się z coraz większą liczbą barier, mimo iż niesie za sobą morze korzyści. Maluchy obdarzane czułością są bardziej otwarte, inteligentne i szybciej zdrowieją – to najważniejsze wnioski płynące z ogłoszonych dzisiaj wyników badania instytutu ARC Rynek i Opinia1, przeprowadzonego na zlecenie marki Oilatum Baby. Wyniki raportu stały się przyczynkiem do rozpoczęcia ogólnopolskiej kampanii Przytulenie ma znaczenie - inicjatywy partnerów instytucjonalnych, komercyjnych i organizacji pozarządowych. Akcja ma na celu edukację opiekunów i przypominanie, że emocjonalne potrzeby maluchów są równie ważne jak dobrobyt, edukacja czy wychowanie. Co powstrzymuje opiekunów od przytulania dzieci? Kiedy na świecie pojawia się maleństwo, jedyną przeszkodą w jego przytulaniu może być wrażenie kruchości. Niestety im starsze dziecko, tym rzadziej jest przytulane. Największy problem dotyczy ojców, którzy mają silne obawy przed publicznym okazywaniem czułości dziecku. Samotne rodzicielstwo również nie sprzyja konsekwentnemu budowaniu relacji z maluchem. Dzieci z rodzin 1+1, według obserwacji, w szczególności potrzebują przytulania i czułego dotyku. Zdaniem ekspertów, liczba barier rośnie. Powszechna digitalizacja, zanik tradycji rodzinnych, emigracja zarobkowa – to trendy, jak wskazują eksperci, które ograniczają naturalny potencjał budowania więzi międzyludzkich i mogą przyczyniać się do powstania nowych problemów społecznych, które mają swoje korzenie w deficycie czułości. Kocham, więc przytulam na każdym etapie rozwoju dziecka! Czułość przekłada się na możliwości intelektualne dziecka i jest swoistą inwestycją w zrównoważony rozwój każdej małej osobowości. Przytulane dzieci: są znacząco bardziej otwarte i pewne siebie, swobodniej wypowiadają się w obecności innych, mają mniej kłopotów z przystosowaniem do zasad panujących w przedszkolu, szkole, a finalnie – w pracy, chętniej dzielą się przeżyciami z rodzicami. Czuły dotyk przekłada się na większą stabilność emocjonalną i poczucie bezpieczeństwa dziecka, przyspiesza procesy poznawcze i rozwój umiejętności badania otoczenia. Dołącz do akcji Kampania Przytulenie ma znaczenie ma zwrócić uwagę rodziców i opiekunów na rolę bliskości i czułego dotyku w rozwoju dziecka oraz zachęcić ich do przytulania dzieci częściej i lepiej. Działania zainicjowała marka Oilatum Baby, a patronat nad nią objęły Fundacja Rodzić po Ludzku, Polskie Stowarzyszenie Pielęgniarek Pediatrycznych, Polskie Towarzystwo Pediatryczne oraz Stowarzyszenie Doula w Polsce. Partnerem komercyjnym akcji jest Wszyscy, którzy uznają, że przytulenie ma znaczenie, będą mogli poprzeć akcję na portalu społecznościowym Facebook pod adresem Ambasadorką kampanii została modelka, dziennikarka i szczęśliwa mama trzech synów – Karolina Malinowska. - Wszystko zaczyna się od dotyku... Przytulanie to jedna z najpiękniejszych, najczulszych i najbardziej niewinnych form wyrażania uczuć. Przytulajmy swoje przekonuje ambasador akcji, która dzieli swoją czułą uwagę między trzech synów zgodnie z ideą, że potrzeba bliskości nie maleje wraz z wiekiem. W ramach kampanii powstała dedykowana strona internetowa a na niej znalazło się opracowane przez ekspertów Kompendium Przytulania, w którym każdy rodzic znajdzie praktyczne wskazówki na temat budowania bliskości z dzieckiem podczas codziennych czynności - pielęgnacji, noszenia, zabawy czy masażu. Portal zawiera również informacje na temat poszczególnych etapów rozwoju dziecka oraz samej kampanii. Nad merytoryką programu czuwa specjalnie powołana Rada Ekspertów, w której znaleźli się: fizjoterapeuta - Paweł Zawitkowski, psycholog - Marta Żysko-Pałuba i pediatra – Grażyna Chwile pielęgnacji stanowią moment tworzenia silnej więzi pomiędzy rodzicem a dzieckiem. Jest to obszar, który w naturalny sposób łączy Oilatum Baby i przytulanie – mówi Aleksandra Bałdyga, Category Activation Manager w GlaxoSmithKline Consumer Healthcare – Cieszymy się, że możemy wspierać rodziców i zachęcać ich do czułości. materiały prasowe materiały prasowe „Gdy opanujemy sztukę nawiązania głębokiego kontaktu podczas przytulania, będziemy w stanie przenieść tę głębię na kontakt seksualny.” David Schnarch Można by zapytać: co ma wspólnego gest przytulenia z pomocą osobom zmagającym się z dysfunkcjami seksualnymi? Przytulanie jest gestem, którego przeciętny człowiek doświadcza w ciągu całego życia w zasadzie od samego urodzenia aż do późnej starości (w pierwszym przypadku – kiedy zaraz po narodzinach położna kładzie niemowlaka na piersiach matki, aby ta mogła go przytulić; w drugim przypadku – gdy dziadek lub babcia przytulają swoje wnuki). Badania i praktyka terapeutyczna znanego amerykańskiego psychologa klinicznego i seksuologa, Davida Schnarcha pokazała, że ten – wydawałoby się, banalny gest, został niejako na nowo odkryty. Jego twórca po wielu latach odnajduje w nim coraz to nowe znaczenia i funkcje w terapii par. Z obserwacji różnych imprez okolicznościowych czy spotkań rodzinnych można dowiedzieć się, że paleta różnych typów przytulania jest szeroka: przytulenie jednym ramieniem, przytulenie „na niedźwiedzia”, objęcie z jednej strony, wydłużone objęcia, przytulenie z klepaniem po plecach, uwodzicielski uścisk. Każdy z tych gestów ma własny styl i znaczenie. „Przytulanie aż do rozluźnienia” W koncepcji, o której mowa nie chodzi o jakiekolwiek przytulanie. D. Schnarch nazwał to hugging till relaxed (przytulanie aż do rozluźnienia). Jak więc ma wyglądać „hugging till relaxed”? Zdejmij buty, aby poczuć stopami podłogę. Staraj się zachować równowagę, stojąc na własnych nogach, nie opierając się, ani nie popychając partnera(ki). Skup się na sobie, swoim ciele, uspokój się. Obejmij i przytul drugą osobę. Poczuj, że jest ci dobrze. Pamiętaj, żeby głęboko i spokojnie oddychać. Wycisz się. Dostosuj swoją pozycję tak, żeby czuć się wygodnie. Rozluźnij się. Teraz będzie trochę trudniej, bo łatwiej jest się przytulić niż się rozluźnić. Początek bywa ciężki, bo większość ludzi nie potrafi odpuścić napięcia w ciele. Spore kłopoty mają zwłaszcza mężczyźni, trudno im być obejmowanymi. Wolą obejmować, bo czują podskórnie, że ich emocje (jako obejmowanego obiektu) mogą nie wytrzymać i znaleźć ujście np. w płaczu w ramionach ukochanej osoby. Z drugiej strony, coraz więcej kobiet także nie ma łączności ze swoim ciałem ze względu na chroniczny stres i także boi się bycia obejmowaną. Takie osoby reagują bardzo szybko chęcią wyrwania się z uścisku, przerwania go. Osoby praktykujące „przytulanie aż do rozluźnienia” zgłaszają myśli, które przychodzą im wtedy do głowy: „Myślałem o mojej matce, która biła mnie długą drewnianą łyżką po palcach”; „Wspominałam mojego ojca, który był agresywnym alkoholikiem”; „Przychodziły mi do głowy obrazy z wojny w Iraku”. Zdecydowanie nie o tym chcielibyśmy myśleć, będąc rozluźnionymi w ramionach ukochanej osoby. Dobra wiadomość jest taka, że częste przytulanie powoduje, że takie myśli są coraz rzadsze. Lęk przed bliskością Nikt z nas nie jest wyposażony w urządzenie do „dobrego przytulania”. Ono zależy od tego, kim i jaki/a jesteś. Ludzie, którzy nienawidzą przytulania, mówią: „Najlepiej, jeżeli nie trwa długo, zaczyna mnie to drażnić”. Klasyczne przytulenie trwa tyle czasu, ile zabiera nam wymówienie frazy: „Sto dwadzieścia cztery”. Po tym czasie, jeżeli przytula nas osoba, której nie znamy albo znamy ją słabo, rodzą się w głowie pytania: „Dlaczego tak długo? Czy to ma już podtekst seksualny? Może będzie lepiej, jeżeli wysunę się z objęć”. Zwykle się wysuwamy, niektórzy się nawet… wyszarpują. Osoby, które w ogóle nie lubią się przytulać, nie umieją się także w przytulaniu zrelaksować, bo czują, że spada z nich emocjonalna zbroja, którą chcą za wszelką cenę zachować. Inni – relaksują się w silnym uścisku, bo potrzebują poczuć się trzymanym w ramionach drugiej osoby, chcą się dzielić chwilą. Na to, jak przytulamy i jak pozwalamy się przytulać, mają wpływ nasze doświadczenia z dzieciństwa, okresu dorastania. Żeby przytulenie było zdrowe i mocne, potrzeba wewnętrznej równowagi i mocnego stania na ziemi. Pytanie – jak najlepiej skorzystać z tego gestu? To taki moment, w którym czas się zatrzymuje i nic poza wzajemnym uściskiem nie ma znaczenia. Ludzie, którzy się wzajemnie przytulają, ogarnia poczucie spokoju i pokoju – głębokie i wszechobecne. Właśnie tego szuka wiele osób – wcale nie kosmicznego orgazmu. Wielu ludzi nigdy tego nie doświadczyło, bo np. nie przytulali ich rodzice. Oczywiście, nie ma powrotu do rodzicielskich przytuleń, których nigdy nie było – partner czy partnerka nie może być terapeutą dziecięcych traum. Ale jest to sposób na pewnego rodzaju wyrównanie deficytu przytulania. W obecnych czasach wydaje się, że ludzie bardziej obawiają się intymności i zbytniej bliskości niż seksu. Zanim przestają uprawiać seks, dużo wcześniej przestają się w ogóle całować! Są bardzo wrażliwi na to, jak wyglądają. Czy są szczupli i mają gładką skórę? Jednakże to tak naprawdę nic w porównaniu z tym, jak bardzo boją się ujawnić to, co mają w środku. Boimy się tak naprawdę tego, kim jesteśmy – tego, że ktoś zobaczy, jak bardzo jesteśmy niedoskonali. Możemy zrobić sobie liposukcję na cellulit, ale nie ma botoksu dla duszy. Większość z nas miała doświadczenie (bądź mogła zaobserwować) trzymania w ramionach niemowlęcia. Z pewnością wielu z nas towarzyszyło ogromne wzruszenie, budziła się w nas delikatność, wrażliwość i uczucie miłości, nawet jeśli to dziecko nie było naszym własnym. Zachwycaliśmy się tym niepowtarzalnym zapachem jego skóry, malutkimi paluszkami chwytającymi nasz palec. Ta radość, tkliwość, chęć tulenia maleństwa, potrzeba okazywania mu w ten sposób miłości i szacunku dla nowego życia, zaczyna zanikać z biegiem czasu. Załóżmy, że ten sam niemowlak staje się nagle osobą dorosłą. Jak zmieniają się nasze emocje, uczucia i postawa wobec niego? Gdzie znika ten naturalny zachwyt nad drugim człowiekiem? Dojrzewające dzieci i ich rodzice zaczynają się przytulać, jakby byli najeżeni kolcami. Czy przytulenie dorosłego człowieka przychodzi nam z łatwością, tak jak wcześniej? Bliskość i seksualność Z pewnością nasz odbiór tego doświadczenia będzie też uzależniony od płci przytulanego człowieka. Niestety powszechne jest wśród par przytulanie bez kontaktu emocjonalnego – wystarczy pomyśleć o powierzchownych gestach powitania, o zdawkowych uściskach dłoni, podczas których ręce i ramiona służą do zapewnienia sobie dystansu. Nawet, gdy się obejmujemy, potrafimy zachować poczucie oddalenia. Małżeństwa często przyznają, że mocniej i bardziej naturalnie przytulają swoje małe dzieci niż siebie nawzajem. Wypacza to czasem relacje rodzinne i prowadzi małżonków do – fałszywego lub trafnego – wniosku, że mąż lub żona kochają dzieci bardziej niż swoją „drugą połowę”. Tym łatwiej o taką konkluzję, gdy dotykając współmałżonka, nie czujemy „iskry” czy seksualnych „wibracji”. Nieliczni zdają sobie sprawę, że powodem tego typu wątpliwości jest po części fakt, iż podtrzymanie długiego, odprężającego kontaktu fizycznego – a także tego gorącego, seksualnego – z wieloletnim partnerem wymaga większej dojrzałości niż w przypadku relacji z własnymi dziećmi. Głównym źródłem problemu jest słabe zróżnicowanie obojga partnerów. Związane jest to z często spotykanym zjawiskiem uzależnienia swojego poczucia bezpieczeństwa, dobrostanu psychicznego i emocjonalnego od partnera. Kiedy stoimy pewnie i stabilnie „na własnych nogach” – w sensie emocjonalnym i fizycznym – będąc jednocześnie ze sobą w bliskim kontakcie, „przytulanie aż do rozluźnienia” pozwala zachować bliskość nawet wtedy, gdy partnera „zjada stres”. Jeśli potrafimy w takiej sytuacji zapanować nad własnym lękiem, nie ma potrzeby, byśmy, próbując kontrolować własne emocje, dystansowali od partnera lub próbowali mu poprawić samopoczucie. Możemy trwać w bliskości – wystarczy, że sami zachowamy spokój. Z praktyki terapeutycznej Davida Schnarcha wynika, iż w momencie, gdy opanujemy sztukę nawiązania głębokiego kontaktu podczas przytulania, będziemy w stanie przenieść tę głębię na kontakt seksualny. I pomimo, że jest to interakcja, która nie zakłada nagości ani kontaktu genitalnego, to przynosi korzyści w sferze seksualnej, wliczając problem braku orgazmu (u obojga płci) oraz przedwczesny wytrysk i zaburzenia erekcji. Choć niekoniecznie stanowi całościowe rozwiązanie powyższych problemów, to ten rodzaj przytulania może stanowić punkt wyjścia w terapii i pozytywnie wpływa na jakość współżycia seksualnego. Przed nami jeszcze ostatnie pytanie – jak długo powinniśmy się przytulać, aby miało to skutek terapeutyczny – również dla sfery seksualnej? Oddajmy głos autorowi „przytulania, aż do rozluźnienia”: Takie przytulenie powinno trwać 15 minut, najlepiej kilka razy w tygodniu. Ale radzę nie robić tego z zegarkiem w ręku ani nie stosować jako gry wstępnej przed seksem. Niech to będzie wyjątkowy moment w ciągu dnia poświęcony tylko temu. Generalnie: im częściej, tym lepiej. Niektóre pary mówią: „To działa”, już po kilku dniach systematycznych ćwiczeń. Inne potrzebują o wiele więcej czasu. Ale to zawsze działa. Im dłuższe i częstsze będą to „sesje”, tym lepiej. Często spotykam się z takimi wyznaniami: „Staliśmy tak nieskończoną liczbę razy, wyobrażając sobie, że robimy to, do czego nas pan zachęcał. Ostatniej nocy przestaliśmy traktować przytulanie jak techniki, a spróbowaliśmy popatrzeć na nie raczej jako na coś, co się wydarza między nami. Poczuliśmy głębokie wzruszenie, ponieważ to doświadczenie było lepsze od wielu zbliżeń seksualnych, do jakich dochodziło między nami przez lata. Było cudowne. Nie trzeba więc martwić się o to, czy praktykujesz przytulanie aż do rozluźnienia właściwie, za długo czy za krótko. To prosty sposób na obniżenie poziomu napięcia w małżeństwie, rodzinie, społeczności, w której żyjemy. I jaki tani! Kamil Wojciechowski – absolwent seksuologii klinicznej w Instytucie Psychologii UAM w Poznaniu i teologii (Wydział Teologiczny UAM w Poznaniu). Prowadzi poradnictwo seksuologiczne. Prywatnie: mąż i ojciec czwórki dzieci. Do poczytania: Prosperita Myślenie kwantowe Inspiracje Prosperity Boskie Portfolio Warsztaty Uzdrawianie Psychosomatyka Wybaczanie Wewnętrzne dziecko Miłość bezwarunkowa Kodowanie Metoda Evelyn Monahan Afirmacja Mapa Marzeń Felinoterapia Żywioły Aura Soma Aromaterapia Związki miłosne Prawdziwe uczucie Kompromis Trójkątny dramat Zazdrość Wiecznie młodzi Przyciąganie partnera Duchowo Test na związki Wspólne wakacje Dlaczego się zakochujemy? Kobieta Utopiec Kochając zołzę Przytulanie Kochać na nowo Otwórz serce Bez ślubu Kochać świadomie Intymność O zdradzie Mężczyzna w związku Ostatni raz Po rozstaniu Po rozwodzie Ideał Równowaga Etapy uczuć Stałość Prostota Komunikacja Uprzejmość Ojcostwo Akceptowanie Sens związku Przyjaźń Priorytety w związku Odpowiedzialność Prezenty Mity i życie Mezalians Rocznice Inteligencja seksualna Korzyści z seksu Fatalne partnerki Manipulacje Udawanie rozkoszy Seksualność Dojrzała erotyka Miłość i seks Harmonia serca Emocje NAO Analiza z wyglądu Mowa ciała Analiza wypowiedzi Psychografologia Czakry Numerologia Astrologia Astrologia Wedyjska Sny Anioły Reiki Kroniki Akaszy Medytacja Przebudzenie Artykuły Publikacje Lektury Linki Kiedy moje klientki pytają mnie, co robię takiego, że moje małżeństwo po 30 latach jest nadal pełne miłości i namiętności, odpowiadam zazwyczaj: "codziennie przytulam mojego męża i całuję go w usta". Sposób stary jak świat i równie prosty, jednak dziwnym trafem wcale nie jest przekazywany z pokolenia na pokolenie tak chętnie, jak przepis na szarlotkę. Nauczyłam się go zatem sama, wypraktykowałam z radością i robię to, bo po prostu sprawia mi to przyjemność. A czas pokazuje, że prostota działa nadspodziewanie dobrze. W pierwszej fazie związku nie mamy problemu z podsycaniem uczuć – to oczywiste. Wszystkie gesty są przesycone chemią i czułością. Chcemy się dotykać, pieścić i spędzać ze sobą jak najwięcej czasu. Szukamy chwilami jedynie takich miejsc, w których jeszcze nie byliśmy lub urozmaiconych form rozrywki. Po kilku latach, kiedy bycie razem powszednieje, zapominamy o tym, że bliskość jest wrażliwym kwiatem, który wymaga stałej pielęgnacji. W wielu związkach dojrzali partnerzy przyzwyczajają się do siebie i owo przyzwyczajenie zaczyna zastępować ekscytację. Czasem to wystarcza. Ale to zupełnie inna jakość. Skrajnie odsuwa nas od siebie i popycha do szukania miłości gdzie indziej. W lepszej opcji sprawia, że lojalni sobie wspólnie ciągniemy wózek zwany małżeństwem, zajmując się najpierw dziećmi, potem wnukami i pogodnie maszerujemy na spacer trzymając się pod rękę. Przytulanie i dotyk to najważniejsze formy wyrażania miłości. Bez tego nie ma dobrego i szczęśliwego związku. Poprzez pieszczotę i dobre słowo okazujemy sobie uczucia i zapewniamy wzajemnie, że jesteśmy istotni dla siebie. To wsparcie i kochająca obecność. Kiedy dotykam policzka mojego męża, to gestem tym mówię mu: "widzę cię kochany" – jak w słynnym filmie "Avatar"... Kiedy całuję go w usta zapewniam: "nadal cię pragnę". Kiedy mój mąż, wychodząc rano do pracy przytula mnie mocno do siebie, składając pocałunki na czole i włosach zapewnia mnie, że wróci, bo tu jest jego miejsce – przy mnie. Każdy dotyk ma znaczenie, bo mowa ciała jest tym rodzajem przekazu, którego nie sposób przekłamać. Kiedy nasz związek wiele lat temu przechodził kryzys, omijaliśmy się szerokim łukiem. Brak przytulania był pierwszą wskazówką, że coś jest między nami nie tak. Obserwuję wiele par, w których nikt nie trzyma się już za rękę, nie głaszcze i nie dotyka. Idąc ze sobą, stąpają obok siebie, najczęściej rozdzieleni dziećmi. Rozmawiają o domowych potrzebach, planach na wakacje, ale kiedy patrzą na siebie, w ich wzroku trudno by szukać śladów światła. To takie porządne i jednocześnie całkiem wypalone małżeństwo, w którym echa dawnych uniesień odchodzą na dobre w zapomnienie. W pewien sposób jest to naturalny proces, który wynika z przeniesienia uwagi na inne aspekty życia. Kobiety przytulają i głaszczą dzieci, mężczyźni okazują czułość psu, a na plan pierwszy wysuwa się gromadzenie pieniędzy lub budowa nowego domu dla następnych pokoleń. Zapominamy przy tym, że żyjemy tu na Ziemi dla siebie i dla miłości, a nie po to, by zapewniać swoim potomkom wygodne życie. Od dawna wiadomo, że dzieci, które wszystko dostają od rodziców, same niczego nie osiągają. Wiadomo też, że ze względu na prawdziwy cel życia, którym z całą pewnością nie jest komfort, dzieci i tak będą zmuszone odrobić swoje lekcje w inny sposób. Nie nakryjemy ich kloszem, choćbyśmy byli najbogatsi. Natomiast to, co zrobimy ze swoim związkiem i ze swoimi uczuciami jest naszą podstawową lekcją. Dlatego właśnie – moim zdaniem – najważniejsze jest skupienie się na miłości. Rozwój duchowy nie polega na dbaniu wygodę i stan posiadania, lecz na budowaniu pięknych relacji z innymi. W tym również tej najważniejszej: z intymnym partnerem. Wraca to do nas jak echo i potwierdza moje słowa. Kiedy już odchowamy dzieci, kiedy postawimy dom i zarobimy pieniądze, odwracamy się i widzimy pustkę w sercu. Patrzymy na partnera lub żonę i widzimy obce osoby, z którymi łączy nas tylko wspólny kredyt na mieszkanie. Wtedy zaczyna się rozpaczliwa pogoń za utraconym uczuciem, a głód bliskości wybiera telefony do wróżek i zadaje niegasnące nigdy pytanie: kiedy znajdę swoją miłość? A miłość wygasła, ponieważ nikt nie zadał sobie trudu, by pogłaskać nie tylko dziecko, ale i męża. By przytulić nie tylko psa czy kota, ale także żonę. Biologiczny instynkt stawiania na pierwszym miejscu potomstwa zabija naturalną bliskość, ponieważ nie zostaje już na nią czasu. I tu chcę głośno powiedzieć, że czasem można dziecko zostawić samo z bajeczką – niech uczy się składać literki – a my bądźmy ważni dla siebie. My i nasz związek. Czasem należy dzieci wysłać wcześniej spać, aby dorośli mieli przestrzeń na wzajemne pieszczoty i tulenie się do siebie. Nie tylko erotyczne, lecz przede wszystkim takie, które wzmacniają więź. To ogromnie ważne, ponieważ to właśnie buduje i podtrzymuje bliskość. Dotyk tworzy rytuał, który staje się niezniszczalnym fundamentem związku. Bliskość fizyczna w naszej kulturze wydaje się czymś zgoła dziwacznym. Wielokrotnie, kiedy w czasie wakacji spacerujemy z mężem i przytulamy się w miejscu publicznym, napotykamy zdziwione spojrzenia. „Jak to tak, w tym wieku? Przy ludziach?” A wokół nas pełno młodszych od nas małżeństw, porozdzielanych dziećmi. Panowie oglądający się ukradkiem za każdą kusą spódniczką i panie, szukające tylko okazji, by wyżalić się na męża. Czasem jednak dostrzegam fenomenalną reakcję na nasze zachowanie: nagle znajomy czule przygarnia żonę, a ona – chociaż w pierwszej chwili oczy ma okrągłe ze zdziwienia jak spodki – reaguje wzruszeniem i po chwili wzrok jej jaśnieje. I pozostaje tylko życzyć im, aby nie zapomnieli tego gestu, kiedy się z nami rozstaną. Przytulanie pojawia się już w dzieciństwie jako odpowiedź na potrzebę bliskości u maleńkiego niemowlaczka. I myliłby się ten, kto sądzi, że z wiekiem ta potrzeba mija. Ona nie znika, tylko nauczyliśmy się udawać, że nie istnieje. Współczesne badania psychologów dowodzą, że dorosły mężczyzna pragnie być przytulany tak samo często jak małe dziecko. Gest ten daje mu poczucie bezpieczeństwa, świadomość bycia kochanym, a ponadto jest dowodem wdzięczności. Tak, dokładnie – przytulamy naszych panów z wdzięcznością. Mężczyzna głaskany i przytulany czuje się wartościowym i docenianym człowiekiem, a to powoduje, że chce się starać jeszcze bardziej. O wdzięczności wiemy wystarczająco dużo, by wiedzieć, że taki gest jest wart więcej złota, niż każdy z nas waży. Kobiety nie mniej potrzebują ciepła i dotyku. Czułość była dla nich zawsze bardzo istotna. Czasem dziwię się, że tak szybko zapominają o potrzebie bliskości i zaprzedają swoje dusze macierzyństwu, kosztem mężczyzny, który pozostawiony sam sobie tęskni za pieszczotą, choć nigdy się do tego nie przyzna. Może przytuli się nieśmiało, ale odepchnięty, szybko się zniechęca. Czasem tak właśnie zabijamy związki. Ja także jestem matką i kocham moje córki nad życie, ale ani karmienie piersią, ani zmiana pieluch, ani inne wychowawcze tematy nie sprawiły, że przestałam przytulać się do mojego partnera. Każdego dnia, choćbym była najbardziej zmęczona, przychodzi ten moment, kiedy cieszę się naszą miłością i celebruję piękno naszego związku. Nawet wtedy, kiedy nie mam na nic siły, kładę się z głową na kolanach mojego męża. I chociaż nie stać mnie wówczas na nic więcej, on wie, że jest mi potrzebny i to ten czas, kiedy ścieli mi łóżko i zanosi do niego na rękach. Bliskość można okazywać na tysiące sposobów, a dotyk ma także tyle form, ile znajdziemy pomysłów. Jakże często cierpimy tylko dlatego, że nasz partner czy partnerka nie umieją pokazać nam, jak wiele dla nich znaczymy. A przecież nie ma nic prostszego niż przytulenie czy pocałunek. Taki gest oznacza: jesteś mi bliski, jesteś dla mnie ważny. Im częściej okazujemy sobie wzajemnie uczucia w ten sposób, tym mocniejsza jest więź między nami. Człowiek zawsze wraca tam, gdzie czuje się bezpieczny, a czy może być gdziekolwiek lepsze i bardziej bezpieczne miejsce niż to, w którym jesteśmy głaskani, przytulani i całowani? To strefa, która zawsze kojarzyć nam się będzie z kojącym ciepłem matczynych ramion. Bogusława M. Andrzejewska Przytulanie dziecka daje całe mnóstwo korzyści dla jego rozwoju. Przytulanie daje wiele korzyści każdemu człowiekowi, jednak w rozwoju dzieci jest szczególnie istotne. To, że czują się dzięki niemu kochane i bezpieczne to jedno, ale tulenie daje o wiele więcej korzyści dla ogólnego rozwoju maluchów. Oto 5 powodów, dla których warto przytulać dziecko jak najczęściej. Przytulanie to tak krótka czynność, która daje jednak całe mnóstwo korzyści. Nie stracimy na nią wiele czasu. Wartościowe przytulenie, takie od serca, aż poczujecie "bliskość", trwa kilka, kilkanaście sekund. Te chwile są jednak cenniejsze niż godziny spędzone na innych czynnościach. Sprawią, że dziecko będzie się lepiej rozwijać i zniwelują problemy wychowawcze, jak ataki histerii u 2, 3-latków. Do tego dziecko będzie bardziej odporne i zdrowsze. Wystarczy 20 sekund twojego czasu. Co jeszcze daje dziecku przytulanie? Spis treściPrzytulanie sprawia, że dziecko będzie zdrowszePrzytulanie niweluje bunty i histeriePrzytulane dzieci są mądrzejszeWięcej zaufania do rodzica i lepsza więźDziecko będzie szczęśliwsze i pewniejsze siebie Myślisz, że to bunt trzylatka? Tak maluch prosi o okazanie mu miłości Przytulanie sprawia, że dziecko będzie zdrowsze W trakcie przytulania, wydzielana jest w organizmie oksytocyna. Wyzwala ona potrzebę bliskości i silne przywiązanie - właśnie dlatego jest nazywana hormonem miłości. Ale nie tylko, bo hormon ten ma też znaczny wpływ na zdrowie fizyczne. Odpowiada bowiem za szybsze procesy regeneracji, wzmacnia system odpornościowy. Badania dowodzą nawet, że przyspiesza proces gojenia się ran. Dowiedz się także: 4 sposoby jakimi maluchy proszą o okazanie miłości, a my myślimy, że to bunt Na tym jednak nie koniec. W związku, z tym, że system nerwowy małego dziecka nie umie jeszcze radzić sobie ze stresem i nadmiarem bodźców, organizmy dzieci produkują więcej kortyzolu - hormonu stresu. A ten, w nadmiernych ilościach osłabia odporność organizmu, a co za tym idzie, dziecko może być bardziej podatne na infekcje. Odpowiednia ilość czułości zmniejszy produkcję kortyzolu i wzmocni organizm dziecka. Przytulanie niweluje bunty i histerie Wielu rodziców boi się, że przytulanie dziecka w trakcie i tuż po ataku histerii jest utrwalaniem u niego złych nawyków. Nie jest. Przytulanie to co innego niż ustępowanie. To rodzaj uczenia dziecka uspokajania emocji. Póki co potrzebuje do tego pomocy rodzica, jednak z wiekiem nauczy się samodzielnie regulować swoje odczucia. Sprawdź: Chcesz uniknąć awantury z dwulatkiem? Oto 12 rzeczy, których nie znosi twój maluch W naszym mózgu funkcjonują dwa mechanizmy - odpowiedzialny za pobudzenie i za uspokojenie. U dziecka histeria następuje, gdy mechanizm pobudzenia staje się zbyt aktywny, a mechanizm uspokojenia nie nadąża z wyciszeniem go. Wydzielana podczas przytulania oksytocyna wycisza mechanizm pobudzenia, redukuje stres i pozwala pozbyć się złości. Przytulane dzieci są mądrzejsze Małe dzieci potrzebują różnorodnej stymulacji, aby prawidłowo się rozwijać. Bodźce ze strony skóry, takie jak przytulanie pobudzają mózg do zdrowego rozwoju. Badania opublikowane w piśmie psychologicznym Genetic Psychology Monographs, pokazały, że podopieczni z domów dziecka, którzy byli przytulani przez 20 minut, codziennie przez okres 10 tygodni, otrzymywali znacznie wyższe wyniki w testach rozwojowych niż dzieci, które nie były przytulane. Przeczytaj: Od kiedy dziecko pamięta wydarzenia z dzieciństwa? Badanie dowiodło też, że nie każdy rodzaj przytulania ma takie działanie. Stymulująco na mózg działa jedynie delikatne, czułe przytulanie. Więcej zaufania do rodzica i lepsza więź Hormony wydzielane w trakcie przytulania zwiększają poczucie bezpieczeństwa i podnoszą poziom zaufania do rodzica i redukują lęki. Dzięki przytulaniu dziecko będzie czuło wyjątkową więź z rodzicem, a to zaprocentuje na przyszłość. Dowiedz się: Co czuje małe dziecko, gdy wpada w histerię? Dziecko będzie szczęśliwsze i pewniejsze siebie Przytulanie wzmacnia siłę psychiczną dziecka. Składają się na nią optymistycznie nastawienie do świata, opanowanie i pewność siebie. Dzięki temu, dziecko lepiej będzie radzić sobie ze stresem. Oksytocyna wydzielana podczas przytulania wzmacnia wszystkie źródła siły psychicznej dziecka i daje mu poczucie bycia kochanym. Dowiedz się: Jak wychować szczęśliwe dziecko? Sprawdź, co radzi psycholog

rodzaje przytulania i ich znaczenie